Smażenie na trzy strony... Ale jak to trzy?

Smażenie na trzy strony... Ale jak to trzy?

Bierzemy kawałek mięsa, rzucamy go na rozgrzaną uprzednio patelnię. Syk, olej tryska we wszystkich kierunkach. A my już po chwili bierzemy się za obracanie naszego jedzenia na drugą stronę. Kolejna dłuższa chwila, a my zwijamy wszystko i zabieramy się do jedzenia. Wszak danie gotowe, prawda? Otóż nie, ponieważ standardowe smażenie dwóch stron jest techniką ze wszech miar błędną. Bardziej odpowiednie jest przygotowywanie potraw z tzw. „trzech stron”.

Smażenie na trzy strony... Ale jak to trzy?

Nie oznacza to oczywiście, że nagle nasz kotlet magicznie zyska dodatkową stronę. W technice tej chodzi bardziej o to, by unikać błędów, które najczęściej zdarzają nam się w kuchni. Według badań nasze mięso z reguły jest niedosmażone z jednej oraz przesmażone z drugiej strony. Z czego to wynika? Cóż, zaraz po położeniu zimnego mięsa na rozgrzany tłuszcz otrzymamy widowiskową reakcję w postaci syków, skwierczeń i innych tego typu zjawisk. To wytworzy w nas obawę, iż przypalimy jedzenie, toteż bardzo szybko przewracamy kawałek do góry nogami, po czym przesadzamy z długością smażenia. No i voilà.

Z kolei smażąc z trzech stron nasze mięso uzyska temperaturę bliską ideału, której wysokość zależy od tego, z jakiego zwierzęcia ono pochodzi. Tak czy inaczej, przygotowując dania właśnie w ten sposób otrzymamy jedzenie jednocześnie dobrze wysmażone, ale i niewysuszone z powodu nadmiernego narażenia na wysokie temperatury. Aromatyczne, a jednocześnie zdrowe, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. I na koniec uwaga – czas, w jakim będziemy smażyć, powinniśmy samodzielnie dostosować do takich czynników, jak np. rodzaj mięsa, rodzaj użytego tłuszczu czy też typ naszej patelni.